Recenzja M Brush by Maxineczka nr 05 – czyli o co tyle szumu?

mbrush.jpg

Kiedy Joasia Maxineczka wypuściła swoją kolekcję pędzli M Brush, podeszłam do nich bardzo sceptycznie. Cena wydała mi się znacznie wygórowana jak na wchodzącą na rynek markę, dlatego długo zwlekałam z zakupem.

Zdecydowałam się na początek na pędzelek M Brush nr 05 doskonale nadający się do blendowania cieni, choć można go również użyć do nakładania pudru pod oczy czy jako precyzyjny pędzel do twarzy. Pędzelek przychodzi w pięknej, czarnej tubie z logo i delikatnymi, złotymi wstawkami i kosztuje 74,90 zł. Pędzle można kupić na mintishop, który ma wyłączność na ich dystrybucję. W tubie znajduje się również karteczka z podziękowaniem oraz wskazówkami dotyczącymi użytkowania. Niestety, nie jest ona podpisana przez Joasię, a szkoda – podobno na początku wszystkie karteczki były przez nią własnoręcznie podpisywane.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Pędzle M Brush są wykonane z naturalnego włosia kozy, starannie wyselekcjonowanego i układanego ręcznie w Japonii. Włosie nie jest przycinane, dzięki czemu naturalnie zwęża się na końcach i jest bardzo miękkie. Skuwki pędzli są pokryte 24 karatowym złotem, zaś lakierowany trzonek jest w kolorze czarnym z wygrawerowanym złotym logo. Pędzelek 05  posiada włosie o długości 21 mm, a długość pędzla to 15,7 mm. Niestety, numer na pędzelku bardzo szybko się wyciera i za jakiś czas nie będę w stanie go odczytać. Wiele z was powie, że tak jest z każdym pędzlem, ale muszę się nie zgodzić – używam pędzli Zoeva od 1,5 roku i wszystkie napisy są w idealnym stanie.

Włosie pędzla jest niesamowicie miękkie (porównywane do pędzli Hakuhodo – choć ja niestety nie miałam okazji ich używać) i absolutnie nie drapie. Do tej pory wydawało mi się, że pędzle Zoeva są niesamowicie miękkie (zainteresowanych odsyłam do recenzji), ale przy pędzlach Maxineczki wypadają znacznie gorzej. Bardzo miło się tym pędzlem pracuje, rozcieranie cieni stało się dla mnie przyjemnością. Pędzel M Brush 05 posiada krótki trzonek, przez co jeszcze lepiej się nim pracuje, bo nie uderzam w lustro, kiedy się do niego przybliżę.

Pędzel po wyciągnięciu z opakowania posiadał kilka włosków wywiniętych na boki, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca przy takiej cenie. Po umyciu M Brush utrzymuje swój kształt (łącznie z kilkoma niesfornymi włoskami), włosie nie wypada i ładnie się domywa. Mam wrażenie, że niestety włosie pędzla lekko się przebarwiło i nie jest idealnie białe jak na początku, jednak domywa się bez problemu.

Jest to mój pierwszy pędzel z kolekcji Maxineczki, ale teraz już wiem, że nie ostatni. Pędzle M Brush są warte każdej złotówki i na pewno w przyszłości powiększę swoją kolekcję!

Jestem bardzo ciekawa waszych opinii na ich temat. Który pędzelek jest waszym must have? A może macie polecacie jakieś inne marki?


Joanna Krupa jest światowej klasy modelką i nie można jej odmówić pięknego ciała. Co innego jednak przesadnie publicznie je eksponować, a może z roztargnienia zapomniała założyć biustonosz? Zobaczcie tutaj.

Reklamy

3 thoughts on “Recenzja M Brush by Maxineczka nr 05 – czyli o co tyle szumu?

  1. Długo już myślę o pędzlach Maxi, ale nie ukrywam cena mnie trochę odrzuca 🙂 Chociaż może w końcu przyszedł czas na wypróbowanie 🙂
    Głównie używam Hakuro i Real Techniques 🙂
    Pozdrawiam mamazzakulis.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s